Ceramika opolska - wzornictwo

Początkowo wzór opolski ludowy występował wyłącznie na pisankach wielkanocnych zwanych w województwie opolskim – kroszonkami. Jajka farbowano na jednolity kolor, po czym wydrapywano na nich wzór kwiatowy.

W 1957 roku zainicjowano konkurs kroszonkarski, który miał na celu podtrzymanie tradycji. Konkurs okazał się strzałem w dziesiątkę. Kolejne edycje wyłaniały mistrzynie w fachu zdobniczym, a rok 1963 zaowocował pomysłem, który miał ogromny wpływ na rozpowszechnienie wzoru opolskiego. Postanowiono przenieść malunek na podłoże, które pozwoliłoby go utrwalić i zachować.

Do pierwszych prób została wydelegowana dwukrotna laureatka konkursu kroszonkarskiego – pani Stefania Okos (późniejsze nazwisko Topola). Próby odbywały się metodą chałupniczą, na niskogatunkowym porcelicie z Tułowic, pochodzącym z odpadów fabrycznych.

Otrzymany komplet Mokka składający się z sześciu filiżanek i sześciu talerzyków, malowany przez producenta metodą natryskową, pani Stefania ułożyła w pobliżu pieca w celu podsuszenia farby, po czym zaostrzonym patykiem wydrapywała szlaczek wzdłuż brzegów naczyń. Następnie całość wypalano w piecu ceramicznym.

Z czasem proces natryskiwania zaczęto wykonywać w pracowni Cepelii. Pieczę nad nim sprawowała pani Małgorzata Walecko.

Kolejnym sposobem zdobienia było nakładanie farb, przeważnie w podstawowych kolorach, na wydrapane miejsca. Wyroby zrobiły się nadzwyczaj barwne. Problemem okazał się transport do Cepelii, podczas którego farba (początkowo sprowadzana z zagranicy), pod wpływem wstrząsów pękała, generując niemałe koszty. Sam proces nałożenia farby również wymagał dopracowania. Zbyt gruba warstwa pękała (nawet po kilku latach), zbyt cieńka zmieniała kolor podczas wypału w piecu.

W połowie lat sześćdziesiątych rozpoczęły się próby malowania porcelany. W zakładach w Wałbrzychu i Jaworzynie Śląskiej kupowano szkliwione naczynia. Następnie natryskiem kładziono kolor na całą powierzchnię, potem ostrym narzędziem ryto wzór, który wypełniano kolorową farbą. Metoda ta jednak nie sprawdziła się gdyż położona metodą natryskową farba, na szkliwionej już porcelanie, była bardzo krucha.

Ostatni sposób, praktykowany do dnia dzisiejszego, to malowanie wzorów na białym szkliwionym naczyniu, które następnie wypala się w piecu.


Wzory na dużych powierzchniach rozrysowywano mazakiem, mniejsze tworzono od ręki stosując zasadę „od szczegółu do ogółu”. Kontury malowano czarną farbą, następnie wypełniano je kolorem. Aby zabezpieczyć farbę na czas transportu, od momentu wymalowania do momentu wypalenia tj. od domu zdobniczki do pieca Cepelii, nakładano na wyrób balsam wytwarzany przez jedną z pań - Alicję Kwiatkowską, składający się z kalafonii, terpentyny balsamicznej, oleju wrzecionowego.

Kolorystyka i wzornictwo również zmieniały się na przestrzeni lat. Początkowo naczynia były dwukolorowe. Na jednolitym tle w kolorze zgniłej zieleni, czerwieni, czerni, brązu, pomarańczy lub ciemnej żółci wydrapywano dookoła prosty motyw roślinny zaczerpnięty z wzorów kroszonek.

Z czasem zaczęto zapełniać wzorem całą powierzchnię, wprowadzono kolory – podstawowe barwy.

Na początku lat siedemdziesiątych XX w. gdy w pracowni Cepelii pojawiły się nowe osoby zajmujące się zdobnictwem, rysunek zmienił się na bardziej drobny i gęsty. Wprowadzono kolor biały i fioletowy, pojawiło się cieniowanie.

W drugiej połowie lat 70 pojawiły się wzory jednobarwne, cieniowane. Brązowe, zielone, niebieskie, czarne.

W latach 80 odstąpiono od zdobienia wyrobów przy użyciu farby natryskowej i rylca (realizowano jedynie indywidualne zamówienia).

Kolorem podstawowym w latach 80 i 90 XX w. staje się kolor niebieski i jego odcienie, uzupełnieniem jest czerwony, pomarańczowy, zieleń. Dopełnieniem całości jest żółć i biały.


Mimo pewnej unifikacji kolorów napotykamy, wśród porcelany zdobionej opolskim wzorem, ciekawe indywidualne zestawy kolorystyczne, wynikające z faktu iż każdy twórca ma swoją ulubioną paletę barw.

11 wyświetlenia0 komentarz